Czujnik czadu Wi-Fi Tuya CTW-10. Test praktyczny i integracja z Home Assistant

 

Są urządzenia smart home, które robi się dla wygody, a są takie, które robi się dla bezpieczeństwa. Czujnik tlenku węgla (czadu) zdecydowanie wpada do tej drugiej kategorii. W tym wpisie opisuję model CTW-10, czyli czujnik CO z Wi-Fi działający z aplikacją Tuya, który przetestowałem krok po kroku: od unboxingu, przez uruchomienie i test alarmu, aż po dodanie do Home Assistant.

Wybrałem CTW-10 od Zamel z prostego powodu. Po wcześniejszych testach czujników na kanale pojawiały się komentarze o możliwych przekłamaniach pomiaru w innych modelach, więc chciałem sprawdzić urządzenie od producenta, który jasno opisuje parametry, normy i żywotność sensora.

Co to jest CTW-10 i co dostajesz w praktyce

CTW-10 to czujnik tlenku węgla z wyświetlaczem LCD, głośnym alarmem dźwiękowym i diodą sygnalizacyjną. Może działać całkiem samodzielnie, ale dzięki Wi-Fi potrafi wysłać powiadomienie na telefon, gdy wykryje zagrożenie. To jest ten element, który realnie zmienia zastosowanie. Jeśli instalujesz czujnik u rodziców albo w domu, w którym często nikogo nie ma, to powiadomienie na telefon daje dodatkową warstwę bezpieczeństwa.

W dokumentacji producent podkreśla sensor elektrochemiczny o żywotności 10 lat oraz minimalną głośność alarmu 85 dB z odległości 3 m.

Najważniejsze parametry, które mają znaczenie

Tu nie ma sensu lać wody, liczą się konkrety:

  1. Zasilanie: bateria CR123A, 3 V. Producent podaje, że typowy okres pracy na baterii litowej to około 5 lat.

  2. Wi-Fi: 802.11 b/g/n, czyli w praktyce sieć 2,4 GHz.

  3. Norma: zgodność z EN 50291-1:2018 + AC:2021 dla domowych detektorów CO.

  4. Wymiary: 86,5 x 86,5 x 30,5 mm.

  5. Sensor: elektrochemiczny, żywotność 10 lat.

Unboxing i pierwsze uruchomienie, czyli co pokazuję w filmie

W pudełku są podstawowe rzeczy, które chcesz zobaczyć, zanim zaczniesz montaż: czujnik, instrukcja, kołki i wkręty oraz taśma dwustronna. W samym czujniku siedzi bateria CR123A zabezpieczona folią transportową, którą trzeba zdjąć przed uruchomieniem. To drobiazg, ale wiele osób potrafi się na tym zaciąć.

Po włożeniu baterii czujnik startuje i robi odliczanie 120 do 0. To etap rozgrzewania sensora. W tym czasie zielona dioda miga co 2 sekundy, a po zakończeniu przechodzi w normalną pracę, gdzie zielona dioda miga raz na około 40 sekund. Dokładnie to omawiam, bo te sygnały warto rozumieć, żeby nie panikować i nie uznać, że urządzenie jest uszkodzone.

Dioda i dźwięki. Jak nie zgadywać, co się dzieje

CTW-10 ma prostą logikę: zielony oznacza normalną pracę, żółty błąd, czerwony alarm.

W filmie robię test przyciskiem TEST i sprawdzam głośność alarmu, bo to jest najważniejsza cecha w sytuacji realnego zagrożenia. Producent podaje minimum 85 dB.

Kiedy czujnik powinien wejść w alarm

To jest mocny fragment instrukcji, bo pokazuje progi czasowe zgodne z normą. Dla 30 ppm alarm nie może się pojawić przed upływem 120 minut. Dla 50 ppm powinien pojawić się w 60 do 90 minut. Dla 100 ppm w 10 do 40 minut. Dla 300 ppm do 3 minut. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, czemu alarm nie zawsze jest natychmiastowy, nawet jeśli na wyświetlaczu widzisz jakąś wartość ppm.

Montaż. Jedna prosta zasada, która oszczędza problemy

W samym filmie montaż fizyczny tylko sygnalizuję, bo skupiam się na uruchomieniu i integracji. Natomiast w instrukcji jest jasna rekomendacja: instalacja na wysokości około 150 cm od podłogi, co najmniej 20 cm poniżej sufitu i co najmniej 1 m od narożnika pomieszczenia.

Jest też ważna uwaga o fałszywych alarmach i zakłóceniach. Producent zaleca utrzymać co najmniej 2 m dystansu od potencjalnych źródeł CO i nie montować czujnika w miejscach, gdzie zaburza go napływ świeżego powietrza (okolice okien, drzwi, kratek wentylacyjnych), ani w miejscach narażonych na chemię domową i aerozole.

Parowanie z Tuya, czyli to, co realnie może nie zadziałać za pierwszym razem

W filmie pokazuję typową sytuację: robisz to jak w instrukcji, a czujnik nie chce wejść w tryb parowania. Dopiero po wyjęciu baterii, rozładowaniu i ponownym włożeniu, pojawia się na ekranie „PAR” i urządzenie daje się dodać.

W dokumentacji producent opisuje, że czujnik ma Wi-Fi i współpracuje z aplikacją Tuya oraz NaviHome.

Widok w aplikacji. Co dostajesz poza samym alarmem

Po dodaniu do aplikacji masz podgląd stanu (normalny, alarm), aktualne ppm i najważniejsze opcje powiadomień. W praktyce najbardziej przydatne są powiadomienia o alarmie CO, o niskiej baterii, o błędzie urządzenia i o końcu żywotności czujnika. Właśnie dlatego Wi-Fi w czujniku CO ma sens, bo nie kończy się na dźwięku w domu.

Integracja z Home Assistant przez Tuya Cloud

W drugiej części filmu przechodzę do Home Assistant i sprawdzam, czy CTW-10 pojawi się w integracji Tuya Cloud. U mnie po odświeżeniu integracji czujnik wpadł jako nowe urządzenie i pokazał trzy encje: status bezpieczeństwa, odczyt CO w ppm oraz stan baterii. To wystarcza, żeby budować automatyzacje powiadomień i scenariusze bezpieczeństwa.

Jeśli robisz to u siebie, to praktyczna rada jest taka: po dodaniu urządzenia w aplikacji Tuya, w Home Assistant wymuś ponowne wczytanie integracji i dopiero wtedy szukaj nowego urządzenia. W filmie dokładnie to robię i dzięki temu widać różnicę w liczbie urządzeń i encji po odświeżeniu.

Moja ocena po teście

CTW-10 robi dokładnie to, czego oczekuję od czujnika CO w smart home: działa autonomicznie, ma głośny alarm, pokazuje ppm na wyświetlaczu, a do tego daje powiadomienia i integrację przez Tuya. Plus za deklarowaną żywotność sensora 10 lat i sensownie opisaną instrukcję z progami alarmu zgodnymi z normą.

Na koniec moja prosta praktyka, którą powtarzam też w materiale: weź marker i zapisz na obudowie datę zakupu. Żywotność sensora jest skończona i po latach łatwo to przegapić, a czujnik ma zadziałać wtedy, gdy jest najgorzej.